Trzecia porażka z rzędu.

Witam drodzy kibice, sympatycy naszego klubu. W środę w ramach 7 kolejki pojechaliśmy do Inowrocławia podjąć na ich obiekcie miejscową Cuiavię. Nie był to kolejny mecz z tych które cieszą wręcz niektórych przyprawiają o zawrót głowy, bądź nawet smutek. Zaliczamy już trzecią porażkę pod rząd nie strzelając od dwóch spotkań żadnej bramki, a jak można wygrywać bez goli, po prostu się nie da taki jest już ten sport. Ciężko piszę się taki post pomeczowy wiedząc że odnosimy porażki mimo dobrej gry naszej drużyny, ale nie tylko ja mam ciężko, lecz cały zespół. Gramy dobrą piłkę stwarzamy sobie sytuacje bramkowe, a piłka jak zaczarowana nie potrafi znaleźć drogi do siatki.

Mecz rozpoczęliśmy od świetnej szansy po akcji Mateusza Dewila z Pawłem Behlke, piłka ponad bramką. W 8 minucie dostajemy bramkę po takiej dziwnej w zasadzie akcji rywala nie wiadomo czy to był strzał czy uderzenie na tak zwaną aferę żeby piłka gdzieś tam się odbiła o nasze nogi i wpadła przypadkiem pod nogi rywala. Otworzyliśmy tunel i przeciwnik otrzymał piłkę pod nogi, pada bramka. Po straconej bramce rzuciliśmy się od odrabiania straty, lecz albo trafialiśmy ponad bramką, albo strzały nie były na tyle groźne, aby zaskoczyć bramkarza z Cuiavii. Sprytnym zagraniem popisał się Mateusz Dewil, który szybko wznowił grę podając w pole karne do Pawła Behlki, rywal prawie strzelił sobie sam bramkę. W 39 minucie po świetnej kontrze zawodników z Inowrocławia tracimy kolejną bramkę 2:0. Na początku drugiej połowy przy stałym fragmencie piłkę zagrywa Kamil Frąckowiak wprost na głowę Bartka Fetera ten w stylu Maradony zagrywa piłkę ręką ta wpada do siatki, lecz bramka nie została uznana, w rezultacie zawodnik dostał żółtko. My nadal atakujemy kolejna akcja strzał Krzysia Kijewskiego, piłka uderza w słupek. Rywal też nie pozostawał dłużny oddawał strzały na bramkę, ale nasz bramkarz Dominik Szuluk bronił gdyby nie on spotkanie mogło się skończyć jeszcze wyższą porażką. W 71 minucie po szarży na naszą bramkę rywala tracimy już trzecią bramkę w tym spotkaniu 3:0. Pod koniec meczu bramka została zaklęta, ale tylko przeciwnika. Po przytomnym zagraniu Bartka Fetera piłka wpada w polu karnym pod nogi Pawła Behlke który uderza w poprzeczkę. W 87 minucie tracimy piłkę, rywal bardzo szybko wychodzi z kontrą i strzela ostatnią bramkę w meczu 4:0. W 88 minucie po zagraniu z rzutu rożnego Piotra Charzewskiego piłka wpada na ciało Piotra Szczęsnego, uderzamy znowu w poprzeczkę. W ogólnym rozrachunku przegrywamy 4:0, w sobotę zagramy u siebie mecz ze Spartą Brodnica na który już zapraszamy. Będzie to świetna okazja na przełamanie złej passy i zdobyciu pierwszych punktów u siebie.

Leave a Reply